0

Uległość zachodniej Europy

12092435_1003069109738693_519404967_nNie przesadzę zbytnio, jeśli napiszę, że Uległość to najgłośniejsza i najbardziej oczekiwana europejska pozycja książkowa ostatnich lat. Wyjątkowo rzadko bowiem zdarza się, że wydawcy z całego kontynentu zamawiają tłumaczenie jeszcze przed premierą. Daruję sobie jednak wyświechtany banał, że można tę książkę albo kochać albo nienawidzić. Można przecież mieć także w dupie cały towarzyszący jej zgiełk, pytanie tylko czy warto?

Jak wiadomo, sam temat islamizacji Europy jest wyjątkowo kontrowersyjny. Z jednej strony wszyscy widzą co się dzieje, a z drugiej politycy i media próbują wytłumaczyć ludziom, że wcale nie widzą tego co widzą. Część się nabiera. Są to wprost idealne okoliczności dla prozy Houellebecqa, który nigdy nie unikał kontrowersji, przez co dorobił się statusu enfant terrible europejskich salonów, co zresztą bynajmniej mu nie zaszkodziło. Dość wspomnieć, że każde jego kolejne dzieło jest szeroko dyskutowane, przemycając do skostniałego w politycznej poprawności eurodyskursu tematy takie jak bankructwo i nieszczęście seksualnego wyzwolenia, duchowa pustka, samotność współczesnego człowieka, rozpad więzów rodzinnych czy seksturystyka. Sporo ciekawych przemyśleń w tych tematach znajduje się w zapisie jego erudycyjnej korespondencji z Bernardem-Henrim Levy, o znamiennym zresztą tytule Wrogowie Publiczni. Jak widać Houellebecq nijak się ma do stereotypu europejskiego oświeconego intelektualisty, co dobitnie podkreśla jego najsłynniejsza wypowiedź w której wprost nazwał Islam najgłupszą religią świata. Nie dziwi więc powszechne zainteresowanie Uległością, której akcja dzieje się w 2022 roku kiedy to najzupełniej pokojowo i demokratycznie władzę we Francji obejmuje Bractwo Muzułmańskie. Wiele sobie po tej książce obiecywali szczególnie czytelnicy zaniepokojeni postępami islamizacji i upadkiem tradycyjnych wartości, nieśmiało snując nadzieję, że w końcu będą mieli swojego wielkiego współczesnego pisarza.

Nie polecam zbyt sztywno trzymać się tych oczekiwań, bo może się to skończyć rozczarowaniem. Rozczarowani będą czytelnicy spodziewający się przekonującej wizji islamizacji Francji, czegoś na kształt Obozu Świętych 2.0, bo Uległość tak naprawdę nie jest o Islamie i islamizacji, islamizacja jest w Uległości tylko wygodnym tłem do tego co Houellebecq chcę powiedzieć. Pokojowe przejęcie władzy i wprowadzanie szariatu odbywa się bez praktycznie żadnych przeszkód. Prawica nie organizuje rebelii, lewica nie broni się przed państwem wyznaniowym, ba, wręcz kolaboruje z nowymi władzami. Mimo całej mojej niechęci do tej formacji kulturowej, trudno uwierzyć by wyzbyła się ona tak łatwo własnych przekonań na rzecz nowej, radykalnej wiary. Choć z drugiej strony patrząc na ich zacietrzewienie, nienawiść i pogardę, myśl że w swej istocie wcale nie są oni wrogami religii w ogólności, tylko wrogami wyłącznie Kościoła Katolickiego nie wydaje się zupełnie nie do przyjęcia. Pod kątem potencjalnie realnego scenariusza powieść nie wytrzymuje krytyki, do czego zresztą częściowo przyznawał się sam autor, choć w jego ujęciu chodzi o rok 2022, który wydaje się mu być trochę za wczesnym. Z drugiej strony można przedstawioną koncepcję odczytać jako przestrogę, bo czy dla prawicy nie jest scenariuszem najgorszym wizja pokojowego przejęcia władzy? Wizja, w której Europejczycy zmęczeni ideową pustką, niezdolni do oporu, zaczynają widzieć w żywotności Islamu jedyne wyjście z duchowej degradacji? Póki co, na szczęście, zły sen…

Częściowo rozczarowani będą też chcący widzieć w Houllebecqu prawicowego pisarza. Mimo wielu zbieżności, to wciąż nadużycie. Jego poglądy są zdecydowanie zbyt eklektyczne co wyraźnie wynika ze wspomnianej tu korespondencji. Są też w znacznym stopniu zmienne, także nie wiadomo na jakich pozycjach przewrotny pisarz znajdzie się za parę lat. Przecież nawet przytoczony cytat mówił o najgłupszym Islamie pośród reszty kretyńskich monoteistycznych religii, choć Uległość wydaje się świadczyć właśnie o skorygowaniu poglądów w tym zakresie. Tym niemniej to wciąż pierwszoligowy pisarz o bliskich prawicy światopoglądowych intuicjach, a na nadmiar takich postaci nie możemy narzekać. Houellebecq wspomina przecież o rosnącej pogardzie dla lewicy, na kartach powieści da się wyczuć pewne zainteresowanie (fascynację?) francuskimi ruchami identarystycznymi, w o dziwo nieirytujących monologach wciśniętych w dialogi (niestety ulubiona forma polskich pisarzy) przywołuje Chestertona oraz nie dające się nazwać postępowymi interpretacje największych filozofów, dostrzega podobne problemy społeczne oraz z pasją krytykuje francuskich intelektualistów, np. za współpracę ze Stalinem. To bardzo znaczące, w Polsce za taki zbiór postaw dożywotnio przyklejono by mu łatkę prawicowego oszołoma. Także choć nie do końca nasz, to ostatecznie nasz ci on, szczególnie, że niejednokrotnie dawał wyrazy sympatii do Polski.

Najmniej rozczarowani będą ci, którzy oczekiwali po prostu kolejnej porcji prozy Houellebecqa, a szczególnie jego cywilizacyjnych diagnoz. Bo choć Uległość nie jest literacko lepsza od klasycznych już chyba dla naszych czasów Cząstek Elementarnych, to wciąż opowiada o najistotniejszych dla dzisiejszej Europy problemach, które dostrzegają wszyscy zdystansowani od mediów wielkiego kapitału. O przytłaczającej egzystencjalnej pustce, której wbrew przekazowi elit, nie da się zapełnić konsumpcjonizmem i egoistycznym liberalizmem. Nie pomogą nowe telefony, wakacje all inclusiv i prawa dla homoseksualistów. To wszystko jest na chwilę, bo zaraz potem wraca strach. Strach i smutek nad życiem uciekającym przez palce, bezradność wobec nadmiaru możliwości co powoduje nieustający stres. Nie są to wymysły pisarza, tylko potwierdzone w badaniach problemy współczesnych europejskich społeczeństw. Houllebecq fascynująco opisuje strach przed nudnym, jednostajnym żywotem wykładając swoją teorię o końcu życia towarzyskiego wraz z końcem studiów i początkiem życia zawodowego, co do spółki z wyścigiem szczurów pogrąża ludzi w samotności i apatii, z których desperacko próbują się wyrwać, zawierając szybko lekkomyślne, nieudane małżeństwa, budując tym samym swoje nieodwracalne życiowe nieszczęście. To jest model egzystencji tworzony dla mas przez współczesny korporacyjny liberalizm. Nie pierwszy raz znajdujemy u tego pisarza postacie zaplątane w taki świat. I choć bohater powieści, Francis, wydaje się być kimś kto wyrwał się z tej przeciętności i wiedzie modelowo liberalne życie z dostatkiem, uciechami i brakiem odpowiedzialności, to dalej jest ono zupełnie puste. Francis to obraz typowego współczesnego liberalnego Francuza z pozycją: przygodny seks, płytka oportunistyczna ideowość, relacje rodzinne w rozpadzie, samotność, brak przyjaciół. Triumf Islamu w książce jest tylko odpowiedzią na ten wyrugowany z duchowości i tożsamości model kulturowy współczesnej Europy. To nie Islam jest zagrożeniem, to Europa zapada się sama w sobie, dochodzi do powolnej implozji, a żywotna i prymitywna kultura Islamu tylko zajmuje puste miejsce.

Myliłby się ktoś kto chciałby w tym widzieć nawoływanie do powrotu do tradycyjnej duchowości, do katolicyzmu. Diagnoza Houellebecqa jest dużo bardziej pesymistyczna. Jest taka scena w książce, gdzie bohater wchodzi do Kościoła, aby modlić się do Matki Boskiej. Nie może jednak wykrzesać w sobie już żadnej duchowości, zaraz zresztą jego uwagę zaczynają zaprzątać przyziemne sprawy i wychodzi. To duchowy obraz zachodniej Europy dla której nie ma już według pisarza nadziei, nie ma powrotu, ponieważ jest ona do niego niezdolna nawet gdyby chciała. Europa jest duchowo rozbrojona i przez to bezbronna wobec Islamu. Dobrze, że Polska i nasz region są wciąż dwa kroki za krajami Zachodu. Daje to szanse na uniknięcie ich losu. Tym bardziej więc trzeba czytać Houellebecqa, polecać go neutralnym znajomym na których może zadziałać blichtr jego europejskiej sławy. Bo dziś, mimo swojego niedopasowania do światopoglądowych schematów, to Houellebecq jest głosem starej, dobrej Europy.

Zobacz też

  • Literacki debiut DLLiteracki debiut DL Pierwszy raz to zawsze wielki moment, nawet jeśli tylko subiektywnie. Wszystko jedno czy chodzi o pierwszy seks, pierwszą solówkę w lasku za szkołą, debiut sportowy czy profesjonalny. […]
  • Kokainowa WarszawaKokainowa Warszawa Niestety. Nabawiłem się niechęci do książek o tematyce około drugowojennej w szczególności, oraz do historycznych w ogóle. Zrobiłem to sobie, jak większość złych rzeczy które […]

Comments

comments

ArierGarda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *