0

Wbrew współczesności, poznajmy samych siebie

65315255_1270165346471380_5708785386411524096_n

Współczesność, za pomocą fałszywych pragnień, chce wykorzystać nas do celów, które nam nie służą.
Postmodernistyczną epokę, w której żyjemy coraz bardziej wraz z konsekwentnym ustępowaniem pola przez bastiony tradycji, charakteryzuje upadek wielkich narracji – żadna opowieść nie ma już specjalnego prawa do tłumaczenia świata. Każda narracja jest równie dobra, albo wszystkie jednakowo złe. Tak oto spełniają się na naszych oczach ideały równości i różnorodności. W tym nasza siła, jak głosi slogan.

W efekcie, czym bardziej człowiek jest współczesny, tym bardziej jest zagubiony. Oświecenie wyzwoliło go od presji tradycji, obiecując wolność. Czy był on jednak na nią gotowy? Tradycja, z lepszym lub gorszym skutkiem, dawała aksjologiczny komfort. Kościół, naród, można pisać o nich wiele, ale dawały poczucie przynależności i gotowy pogląd na świat, gotowe miary moralne o niepodważalnych źródłach, będących fundamentami poczucia sensu. Dziś już nawet rodzina abdykuje z tej roli.

Z drugiej strony przytłacza ogrom rzekomych możliwości, „stylów życia”, karier, zestawów wartości. Skąd wiadomo, co jest właściwym wyborem? Nie starczy czasu, by spróbować wszystkiego, więc próby są podejmowane w oparciu o powierzchowne przesłanki, młodość rzadko idzie w parze z przemyślanymi decyzjami.

I tak oto początkowy młodzieńczy entuzjazm, podsycany kolorowymi obietnicami wspaniałego życia płynącymi z mediów zainteresowanych promocją konsumpcji i dostoswanej do niej mentalności, stopniowo ulatuje, pozostawiając tych nie do końca odrętwiałych z poczuciem pustki i niespełnienia. Postmodernizm to nie usunięcie drogowskazów, tylko zasłonięcie tych sprawdzonych niezliczoną ilością nowych, których wartość trzeba sprawdzić na własnej skórze. Nic dziwnego, że człowiek współczesny nie wie gdzie iść.

Gdy nie wiemy co zrobić, trzeba cofnąć się do źródeł.

Różne mogą być to źródła. Dla katolika będzie to Biblia i ta podróż również może być dobra. Raczej nawet, jeśli ktoś już poczuł taką potrzebę, na pewno będzie. Nie miejmy wątpliwości, kilka tysięcy lat tradycji ma lepsze rozpoznanie ludzkiej natury, niż światopoglądowe propozycje sączące się z komercyjnych mediów.

W innym wariancie, dla osób utożsamiających się bezpośrednio z dorobkiem kultury europejskiej, takim źródłem będzie starożytna Grecja. A czy wiele jest bardziej greckich rzeczy, niż wyrocznia delficka?

Tuż nad wejściem odwiedzających witał napis „γνῶθι σεαυτόν” co oznacza „poznaj samego siebie”.

To nie decyzja, to droga. Każdy, kto zrobił na niej choć kilka kroków, wie jak trudne to zadanie. Lata doświadczeń sprawiły, że nasza istota została przykryta dla nas samych wieloma warstwami, przez które się dziś rozumiemy. Rodzina, religia, tradycja, ale też równie silnie, jeśli nie silniej, media. To się może jednostkowo różnić, ale w moim przypadku dorastanie w przaśnych latach 90’ skutkowało chłonięciem dużych ilości bajek, filmów, seriali. Liczyły się tylko te zachodnie, tam był świat wedle prawideł którego warto było żyć. Jeżeli całe pokolenia Polaków zachłysnęły się Zachodem, to czego spodziewać się po małoletnich odbiorcach zachodniej medialnej machiny?

W zrozumieniu jak wielki ma to wpływ na kształtowanie się młodej psychiki, jej pragnień i aspiracji, pomocna jest teoria mimetyczna Rene Girarda. Ten filozof i antropolog, jeden z najciekawszych XX-wiecznych myślicieli opisywał człowieka jako istotę pożądającą. Pożądanie nie ma immanentnego celu, jego jedynym kryterium jest fakt pożądania określonych rzeczy przez innych ludzi. W swoich pragnieniach i normach jesteśmy do bólu naśladowczy (gr. mimesis), chcemy tego co inni, bo skoro inni tego chcą, to musi mieć to wartość, a zdobycie tego gwarantuje prestiż. Mechanizm ten jest ukryty, tzn. niezrozumiały dla będących pod jego wpływem. Nie da się tego ominąć, jedyna zmienna to model. Można określać co ma być modelem naśladowczym dla danych społeczności lub jednostek.

Nie znaczy to, że wszystko co nas kształtowało poprzez instynkt mimetyczny jest złe (choć w przypadku mediów powoli przychylam się do takiej tezy). Taki pogląd to pójście na łatwiznę, a tego nie chcemy.

Trzeba wiedzieć jednak, że dopóki nie zrobimy własnego rachunku, dopóki nie uświadomimy sobie co nas kształtowało i nie dokonamy autonomicznej oceny, żyjemy egzystencją nieautentyczną. Wszechogarniające wpływy współczesności kształtują nas chaotycznie i nie wiemy już które z naszych pragnień wynikają z samej naszej istoty, a które są tylko pragnieniami wgranymi nam z zewnątrz, a więc fałszywymi. Pół biedy, jeśli są to pragnienia robiące z nas dobrych członków wspólnot, do których należymy, jest z tego przynajmniej jakiś pożytek, w którym można odnaleźć sens. Ale media, za pomocą subwersji tradycji, instalują w nas pragnienia, które mają z nas zrobić dobrych i posłusznych konsumentów, a w tym sensu nie ma już żadnego.

Spędzenie życia w pogoni za fałszywymi pragnieniami to dramat. Gonimy za czymś, co nie może nam dać tego, czego potrzebujemy, więc na końcu nie czeka satysfakcja, tylko żal, rozczarowanie, depresja a może i złość przechodząca w resentyment. Słabość i chaos.

Poznajmy samych siebie!

„Nikt nie może ci zbudować mostu, którym właśnie ty kroczyć musisz przez rzekę życia, nikt prócz ciebie jedynie. Wprawdzie istnieją nieliczne ścieżki i mosty i półbogi, które cię chcą przenieść przez rzekę: lecz tylko za cenę ciebie samej: dałabyś siebie w zastaw i zgubiła. Istnieje na świecie jedna jedyna droga, którą nikt iść nie może, prócz ciebie: dokąd prowadzi? Nie pytaj, idź nią. Kto wypowiedział to zdanie: »mąż nie wznosi się nigdy tak wysoko, jak wtedy, kiedy nie wie, dokąd go droga jego jeszcze wieść może«?

Fryderyk Nietzsche, Niewczesne rozważania

Zobacz też

  • Postmodernistyczne zagrożenie współczesnościPostmodernistyczne zagrożenie współczesności Zagrożeniem naszych czasów jest dyskurs postmodernistycznej współczesności brany na poważnie. Bezrefleksyjna akceptacja upośledza nas duchowo. Do najbardziej życiowych motywów filozofii […]
  • Wokół ludowego performansu z JudaszemWokół ludowego performansu z Judaszem Wydarzenia wokół ludowego "performansu" z udziałem Judasza mają oczywiście wyraźny aspekt polityczny - nie możemy pozwolić Żydom na arbitralne kształtowanie naszych tradycji. Zaś […]

Comments

comments

ArierGarda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *