0

Postmodernistyczne zagrożenie współczesności

62058002_1253256324828949_4888467703985078272_n

Zagrożeniem naszych czasów jest dyskurs postmodernistycznej współczesności brany na poważnie. Bezrefleksyjna akceptacja upośledza nas duchowo.

Do najbardziej życiowych motywów filozofii należy autentyczność. Jej omówienie zasługuje na osobny esej, ale w skrócie rozumieć należy ją jako osiąganie własnego światopoglądu w sporze z nieautentycznymi, bo danymi nam z zewnątrz, poglądami przekazywanymi w procesie socjalizacji. Jeżeli nigdy nie podważyliśmy utartych poglądów grup do których należymy, jeżeli całe nasze rozumienie siebie jest tylko sumą społecznych kontekstów w których przypadkiem się znaleźliśmy, to prowadzimy egzystencję nieautentyczną.

Motyw autentyczności w tradycyjnych społeczeństwach ma oczywisty potencjał wywrotowy. Ale to już za nami, wielkie narracje upadły, żyjemy coraz bardziej w ideowym melanżu zwanym postmodernizmem.

Zmienia to charakter autentyczności, która staje się tarczą wobec subwersywnych narracji atakujących nas z mediów należących do wielkiego kapitału.

Allan Bloom, w swojej niezwykle przydatnej dla zrozumienia ducha współczesności książce „Umysł zamknięty. O tym, jak amerykańskie szkolnictwo wyższe zawiodło demokrację i zubożyło dusze dzisiejszych studentów„, wspomina rozmowę z amerykańskim taksówkarzem, który dopiero wyszedł z więzienia. Ów mężczyzna mocno chwalił sobie jedną z psychoterapii, którym został poddany, dzięki czemu „odnalazł swoją tożsamość i nauczył się lubić siebie”. Bloom zauważa, że jeszcze pokolenie wcześniej ten sam mężczyzna najpewniej odnalazłby Boga i nauczył się pogardzać sobą jako grzesznikiem.

Oto sedno duchowego zepsucia, które nam grozi!

Cokolwiek myślimy o Bogu i religii, motyw grzechu wskazuje nam naszą niedoskonałą naturę oraz daje ideał do którego mamy dążyć wraz z miarą, która pozwoli rejestrować postępy. Cokolwiek myślimy o jego źródłach, jest to model mentalny, który każe nam pracować nad sobą i dążyć do poprawy, a każdy z nas wie, że ludzka natura daje możliwość kształcenia, przez co zarówno życie jak i my sami stajemy się lepsi. Korzystamy na tym my, nasi bliscy i całe nasze otoczenie, czyli wszystko, na co tak naprawdę mamy wpływ, a zatem wszystko co tak naprawdę powinno nas obchodzić.

Współczesność zaś od małego formuje nas w przeciwnym duchu. „Bądź sobą”, „zaakceptuj siebie”, „jesteś super”, „bądź kimkolwiek chcesz” i inne „pozytywne” hasła sprowadzają się do jednego – nie ma powodu, żebyśmy pracowali nad sobą, żebyśmy stawali się lepsi, bo nie ma żadnej miary. To społeczeństwo jest opresyjne, gdy ma czelność czegoś od nas oczekiwać. Cała idea tolerancji jest rozwinięciem tego antyrozwojowego instynktu. Przecież to w kontaktach z innymi wykuwają się nasze zalety. Czy na polu intelektualnym czy osobowościowym, w sporach i wspólnych wysiłkach uwznioślamy się wzajemnie. Spójrzymy na procesy socjalizacyjne wśród rówieśniczych grup młodych chłopców – choć z boku może to wyglądać agresywnie, to oni wzajemnie motywują się do tego by stawać się silniejszym – by stać się mężczyznami. Ten mechanizm działa także w innych przypadkach. Akcentowanie ideału tolerancji to wepchnięcie kija w jego szprychy, jeżeli wszyscy mają być tolerancyjni, to nie ma podstaw do oczekiwań rozwoju, bo nie można wyznaczyć jego miary, wybory każdego z nas są równie dobre. Społeczeństwo bez ideału to społeczeństwo ludzi słabych.

Dlatego dziś bycie Europejczykiem to coś znacznie więcej, niż kwestia urodzenia czy zamieszkania. Wielu jest przecież ludzi spełniających te kryteria, ale mentalnie tkwiących w globalistycznej postawie odcięcia od „opresyjnych” korzenii. Dziś bycie Europejczykiem to świadome otwarcie się na przepastne europejskie dziedzictwo i autentyczne poszukiwanie w nim swojej indywidualnej drogi. Drogi, która choć niełatwa i niezapewniająca poklasku mediów a za tym tłumu, niewątpliwie wiedzie do bycia lepszym i do, jak pisał Junger, życia przeciwko swojej epoce. Alternatywą zaś jest bycie bezkształtnym produktem globalistycznej, motywowanej zyskiem, korporacyjnej propagandy, czlowiekiem bez właściwości, nieautentycznym taśmowym produktem swoich czasów, który nigdy nie dowie się jakie naprawdę było jego powołanie.

Gdy Nietzsche pisał swoje wezwanie do „stania się tym, kim jesteśmy”, nie spodziewał się, że w przyszłości zostanie ono zrozumiane opacznie i wykorzystane przewrotnie do masowej produkcji „ostatnich ludzi”.

 

Zobacz też

  • Profesora Nowaka Nietzsche urojonyProfesora Nowaka Nietzsche urojony Z natury reprezentuję typ polemiczny co  niegdyś przysparzało mi kłopotów i niechęci, jednak z wiekiem i wyrobieniem okazało się czymś z wielu względów korzystnym. Jedną w owych korzyści […]
  • Wokół ludowego performansu z JudaszemWokół ludowego performansu z Judaszem Wydarzenia wokół ludowego "performansu" z udziałem Judasza mają oczywiście wyraźny aspekt polityczny - nie możemy pozwolić Żydom na arbitralne kształtowanie naszych tradycji. Zaś […]

Comments

comments

ArierGarda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *