0

Dzikie historie

Wild-Tales-e1426084948536Coraz częściej aby obejrzeć dobry film, muszę wychylić się poza wygodne przez przyzwyczajenie kino amerykańskie. Kiedyś nie do pomyślenia, ale dziś chętnie zerkam w mało oczywiste kierunki kinematograficzne od czasu do czasu będąc nagrodzonym tureckimi refleksjami o życiu bądź niebanalną argentyńską rozrywką.

„Dzikie historie” to obraz niejednoznacznie mainstreamowy – choć chyba głownie ze względu na swoje egzotyczne pochodzenie – jednak gdy już jest o nim mowa, jest zawsze chwalony. Te pochwały stały się dla mnie dwuznaczne, gdy po facebookowej lustracji znalazłem je u znajomej kojarzącej się raczej z emanowaniem klipami disco i zdjęciami z alkoholem niż z wysublimowanym gustem, ale obawy okazały się płonne, bowiem film ten, w przeciwieństwie do „Zimowego snu”, faktycznie jest dla szerokiej publiczności, i to szerokiej na tyle, że usatysfakcjonowani powinni być również widzowie przyzwyczajeni do wyalienowania pośród fanów polskich komedii i kolejnych „blockbusterów” o superbohaterach.

Jeżeli ktoś ma zamiar zasiąść do seansu w oczekiwaniu na ciekawą opowieść, to śpieszę go szybko wyprowadzić z błędu – ciekawych opowieści mamy tu aż sześć, bo tyle niepowiązanych ze sobą fabularnie części składa się na tytułowe „Dzikie historie”. Jak łatwo się domyślić, ich niepowiązanie jest tylko pozorne. Co zatem je łączy? Zgodnie z osobistą tradycją, przejrzałem po seansie netowe komentarze na znanym (tu i ówdzie z patronatu nad homoparadami) portalu filmowym i zaskakująco często trafiałem na odpowiedź, że owym pierwiastkiem wspólnym jest niepohamowana agresja, która gdy już się z nas wyzwoli, niszczy wszystko na swojej drodze. Większej bzdury dawno nie czytałem, mimo że regularnie śledzę polityczno-publicystyczny półświatek. Dowód to na to, że poleganie na internetowych znawcach niekoniecznie jest wartością dodaną do naszej kulturowej orientacji, dlatego też, z troski o czytelnika i z wrodzonej bezinteresowności namawiam do zaprzestania czytania w internecie czegokolwiek poza moim blogiem. Gdyby ktokolwiek miał wątpliwości powodowane zaliczeniem mnie w poczet netowych znawców, zaręczam że zupełnie na niczym się nie znam, co rynek pracy z radością docenia, raz za razem niedwuznacznie sugerując mi emigrację. Póki co jednak trzymam się twardo, nie grając według rynkowych zasad i oglądając argentyńskie filmy. Jeśli ktoś jeszcze pamięta, że to właśnie o jednym z nich traktuje ten tekst a ja wyszedłem od pytania o to co łączy przedstawione w nim historie, to śpieszę z wyjaśnieniem, że owym spoiwem jest zupełnie nieoczekiwane postawienie bohaterów w skrajnych sytuacjach. W efekcie, owszem, agresji tu nie mało, ale nie ona jest tu najważniejsza. Spektrum ukazanych emocji zawiera strach, bezradność wobec urzędniczej machiny, bezmyślną agresję niszczącą wszystkich zaangażowanych, rozpacz i zemstę oraz chyba najciekawiej ukazaną chciwość, która odbiera człowiekowi godność.

To wszystko może skłonić do refleksji, ale też, przez nietypowość przedstawionych zdarzeń, jest atrakcyjne dla widza szukającego wyłącznie rozrywki. Mało tego, jeden z wątków niewątpliwie zostanie skategoryzowany przez płeć piękną jako niezwykle romantyczny, mimo że finał owej romantyczności zapodany został typowo w stylu (choć mowa powinna być raczej o braku stylu) współczesnych popowych teledysków, gdzie prymat erotyki jest tak dojmujący, że jakiekolwiek pytania o klasę wydają się z gruntu niestosowne. Można na to jednak przymknąć prawe oko, bo nagromadzenie emocji w wątku jest godne uwagi. Nie ma co zresztą zbytnio czarować, to wszystko jest tylko rozrywką, ale na tyle kunsztowną, że bardziej wymagający odbiorca na pewno znajdzie coś dla siebie.

Zobacz też

  • Zimowy senZimowy sen Dawno nie widziałem tak dobrego filmu. I to z Turcji, kraju który do tej pory kojarzył mi się głównie z kebabami, wakacjami i ludobójstwem na Ormianach. A jednak to prawda, że kultura jest […]
  • Burza 2014, czyli Tadek Solo po raz drugiBurza 2014, czyli Tadek Solo po raz drugi Po sporym sukcesie, jak informowały warszawskie sklepy stacjonarne, Tadek poszedł za ciosem i wydał drugą część swojego niekomercyjnego projektu patriotycznego. Cena jeszcze niższa niż […]

Comments

comments

ArierGarda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *